PREMIERA!!!

Nowa powieść Edyty Niewińskiej już jesienią 2018 - po szczegóły zaglądaj na YT, FP oraz stronę dedykowaną książce.

Najnowsza powieść Edyty Niewińskiej, autorki "Kosowa" i "Levante" to fascynująca historia dwóch kobiet, które w poszukiwaniu nowych szans i nowego życia wyruszają w podróż na Gran Canarię - posłuchaj, co mówi o niej pisarka.

Fragment nowej powieści Edyty Niewińskiej "Susana"

1.

Nie sądziła, że dotrze w to miejsce. Nie zaplanowała tego. A jednak coś sprawiło, że właśnie tu trafiła. Patrzyła teraz na skałę, która królowała nad przystankiem i zastanawiała się, jak do tego doszło.

Coś sprawiło, że tu trafiłam. Susana uśmiechnęła się do siebie nieco zgryźliwie. No przecież nie coś, a ktoś. A dokładnie przecież ja. Albo on. Albo ja. Od jakiegoś czasu poprawiała samą siebie. Wszystkie coś, jakoś, chyba, ale, tak jakby, na przykład, wszystkie słowa-wytrychy, były na cenzurowanym. Nic nie znaczyły, miały coś ukrywać, a Susana już nic nie chciała ukrywać. Przede wszystkim przed sobą samą. 

W tym momencie jej życia ukrywanie wydawało jej się dziecinne. Było zaledwie strategią małego kota, który chowa się za wątłym krzaczkiem i myśli, że go nie widać. Strategia małego kota towarzyszyła jej jednak dość często w życiu. Dobrze się sprawdzała na przykład w unikaniu konfliktów. Albo żeby oszukiwać siebie samą, że nic się nie stało, nic ważnego. Czasem po to, żeby mieć święty spokój. Choć ten spokój miał konkretną walutę – była nią „nieogarnięta przeszłość”. Ta, którą w końcu chciała uporządkować. Bo przeszłość zaczęła doskwierać. Bała się tego. Bała się, choć wiedziała, że tak naprawdę nie ma nic do stracenia. 

Tak właśnie zachowała się, kiedy Juan złożył jej propozycję. Jak ten mały kot. Nie chciała się kłócić, nie chciała spierać, poza tym nie wiedziała, czy ma lepszy pomysł. Tylko jemu powiedziała o tym, co ją czeka niebawem. Tylko on wiedział, jak bardzo się tego boi. Ufała mu całe swoje życie, mogla mu zaufać i tym razem.

– Wiesz, to miasto wciąga. Pokochasz je albo znienawidzisz. Choć jedyni, którzy je nienawidzą, to ci, którzy się tu urodzili. Tylko kilku. Wiesz, co jest w nim wyjątkowe? – Juan zawiesił głos na chwilę, żeby dodać wypowiedzi dramatyzmu. – To, że żeby tam zamieszkać, trzeba podjąć decyzję. 

– Ale ja nie podjęłam jeszcze decyzji – zaśmiała się, maskując zdenerwowanie.

– Ja ją podjąłem za ciebie – dodał z jakąś dziwną powagą Juan. 

Spojrzała na niego. Spojrzała na pokój pełen pudeł. Na ich tle dwa solidnie, po męsku wypakowane plecaki Juana, wyglądały jak wyjęte z innej dekoracji. 

– Susana, ty wiesz, co masz robić – Juan objął ją i przytulił, takim samym czułym gestem, jak kiedyś.

– Wiem, Juan – wymruczała Susana. – Nie jestem dzieckiem.

– Bądź dla siebie dobra – Juan zdjął niewidzialny paproszek z jej pleców.

Trzydzieści cztery godziny później Susana wysiadła z autobusu. Razem z nią wysiadło kilka innych osób. Ktoś ją potrącił przy wyjmowaniu walizki z luku i uprzejmie przepraszając, pomógł jej wyciągnąć bagaż. Podróżni witali się z rodziną i bliskimi, ktoś na nich czekał. Zapakowali swoje bagaże do samochodów i po chwili nie było już nikogo. Wiata przystanku, kilka taksówek, bar. Tylko tyle zmieściło się pod urwistą skałą. Wiedziała, że tam w górze jest miasto, którego nie wybrała. Nie wiedziała, jak się tam dostać. 

Nie spieszyło jej się. Chwyciła walizkę, przeszła przez ulicę i weszła do baru. 

– Co dla ciebie cariño – zapytał barman. 

– Kawę z mlekiem poproszę. 

Chwilę później stała przed nią gorąca kawa w szklance na spodku. Tak gorąca, że aby unieść ją do ust, trzeba było poparzyć sobie palce. Mruknęła z niezadowoleniem. Rozejrzała się dookoła. Bar był wypełniony klientami niemal po brzegi. Tylko ona jedna miała ze sobą walizkę. Co robili ci wszyscy ludzie tutaj, w tym miejscu, gdzie nie było nic, oprócz baru i przystanku? Rozmawiali, śmiali się, podnosili do ust szklaneczki wypełnione zimnym piwem albo gorącą kawą. Kawosze chwytali szklankę dwoma palcami u samej góry, żeby błyskawicznie upić łyk i odstawić, zanim jej gorąco dosięgnie dłoni. Nie wiedziała jeszcze, że kawa w szklance oznacza tu serdeczność, oznacza jesteś jednym z nas. Nie wiedziała, że znalazła się w świecie, który rządzi się zupełnie innymi regułami. 

@ Edyta Niewińska 2017 / Polityka Prywatności / Projekty